fot. TVP Adrian Klarenbach, prezenter TVP Info "Kanałów informacyjnych mogłoby powstać jeszcze kilka. Jeżeli ktoś jest jednostką poszukującą i żądną informacji, to tym lepiej dla niego, im więcej takich kanałów jest".
Koncert zwieńczeniem finałowego odcinka "39 i pół" - kulisy nagrania
Obyczajowo-komediowy serial, opowiadający wzruszająco-zabawną historię prawie czterdziestoletniego mężczyzny, okazał się hitem na rynku telewizyjnym, ujmując swoją bezpretensjonalnością i humorem wszystkich widzów. "39 i pół" emitowane było na antenie TVN-u we wtorki o godz. 21:30. Finałowy koncert, na którego planie nagrania mieliśmy okazję gościć, zakończył pierwszą edycję, ale nie serial.
kliknij na miniaturę, aby powiększyć zdjęcie
Nikt chyba nie spodziewał się aż takiego zainteresowania nowym TVN-owskim serialem "39 i pół" w reżyserii Mitji Okorna i Łukasza Palkowskiego. Od pierwszego odcinka, wyemitowanego we wtorek, 4 marca 2008 r., aż do ostatniego - 13-stego odcinka - liczba widzów ani na moment nie spadła. Serial gromadził przed telewizorami średnio ponad trzy miliony osób. Sukces ten zaowocował decyzją o kontynuacji serii - prace nad scenariuszem zostały już rozpoczęte.
Serial, jak serial: nieskomplikowana fabuła, błyskotliwe dialogi, przeważający wątek miłosny. To, czym "39 i pół" zdobyło sobie uznanie, to również przede wszystkim oddana praca głównych aktorów - Tomasza Karolaka i Darii Widawskiej. Prócz tej dwójki, na sukces serialu pracowali także tacy aktorzy, jak: Alan Andersz, Dorota Deląg, Sonia Bohosiewicz, Krzysztof Stelmaszyk, Magdalena Zawadzka oraz Leonard Pietraszak.
Scena końcowa to koncert buntowniczego Dariusza Jankowskiego - menedżera zespołu B27. Muzyk wykonuje słynna piosenkę T.Love "I Love You", a wraz z nim na scenie pojawia się jego żona. Nagranie finałowego odcinka odbyło się w klubie Grand Zero, mieszczącego się na ul. Wspólnej w Warszawie. Kręcenie miało potrwać 7 - 8 godzin. Trwało 11. Tłumy ludzi przewalały się po wielkiej sali z ustawioną po środku okrągłą, czarną sceną. Część osób sprytnie przeszła na piętra, ustawiając się przy balkonach. Tutaj mogli przynajmniej usiąść, niezauważeni przez nikogo. Jednak gdy na taki pomysł wpadło kilka osób stojących blisko siebie - wtedy powstawała dziwna dla operatorów luka. Nie dali się nabrać. Reszta stała przy scenie. Głośna, energetyczna muzyka, ogólny nastrój zabawy i podniecenia, ale do czasu. Po kilku godzinach stania (osobom z balkonów kazano zejść na dół) i nieustannego klaskania, krzyczenia, piszczenia, tańczenia i machania, wszyscy byli zmęczeni. Po jakimś czasie, nawet najbardziej wytrwali fani Karolaka i Toli - piosenkarki byłego zespołu Blog 27 - mieli dosyć.
Najgorsze jednak były duble. Ile razy można powtarzać tę samą sekwencję? Identyczną, jak każda poprzednia? Ktoś zapiszczał głośniej niż trzeba, lub odwrotnie - po kilku godzinach niezmordowanego aplauzu, jego siła była za słaba. Oczywiście. Z pewnością aktorzy byli wyczerpani równie mocno jak publiczność, w końcu ile razy można powtarzać pocałunek głównych bohaterów?
Mniej więcej w połowie "koncertu" (trudno to tak nazwać, jeśli przez całą noc w kółko śpiewane były zaledwie 2 piosenki...) na scenie miała pojawić się nagle, wychodząc spośród tłumu, Daria Widawska - serialowa żona Dariusza. Niestety, wejście aktorki nie obyło się bez przeszkód. Trudno wejść na wysoko ustawiona scenę bez jakiegoś pomocniczego schodka. Taki też został ustawiony specjalnie dla aktorki. Znowu coś nie tak. Jeszcze za nisko. W końcu, przy scenie ustawionych było kilka ciężkich pudeł, jeden na drugim, co w rezultacie pozwoliło Darii (przy pomocy jeszcze dwóch silnych mężczyzn) wdrapać się na scenę z wdziękiem.
Oczywiste jest, że reżyserzy "39 i pół", po tak namacalnych prośbach, groźbach i naleganiach na dalsze odcinki, nie zostawią tego w spokoju. Już teraz trwają prace nad kolejnymi przygodami Dariusza Jankowskiego. Możemy być pewni, że druga seria w niczym nie będzie ustępowała poprzedniej, tzn., że znowu czeka nas spora dawka humoru i wzruszeń.