fot. TVP Adrian Klarenbach, prezenter TVP Info "Kanałów informacyjnych mogłoby powstać jeszcze kilka. Jeżeli ktoś jest jednostką poszukującą i żądną informacji, to tym lepiej dla niego, im więcej takich kanałów jest".
30 kwietnia w TVN można było obejrzeć czwarty odcinek na żywo programu "You can dance - Po prostu tańcz!". Taneczne show ma na celu wyłonienie najbardziej wszechstronnego tancerza bądź tancerki o wyjątkowej osobowości. Nagrodą dla zwycięzcy będą: 3-miesięczne stypendium w Broadway Dance Center oraz 100 tys. zł.
kliknij na miniaturę, aby powiększyć zdjęcie
Studio nagraniowe, mieszczące się w podwarszawskich Jankach, jak co tydzień zgromadziło tłum miłośników tańca, fanów rozrywkowego show, czy też po prostu znajomych i rodziny uczestników.
Na miejscu zjawiliśmy się kilka minut po 19. Przy bramkach dokładnie sprawdzano obecność na liście. Należało uzbroić się w cierpliwość - kolejka nie należała do najkrótszych. Oczywiście, byłoby zbyt pięknie, gdyby wszystko poszło bez przeszkód. Okazało się, że na liście nie ma naszych nazwisk. Przekonujemy ochroniarza, że jesteśmy z listy TVN-u i mamy miejsca stojące. Odpowiedź jest identyczna: "Nie ma was na liście". Pytam, czy lista, którą trzyma w ręku, to jedyna lista TVN-u. Odpowiada, że tak. Drugie podejście. Czekamy, aż wszyscy wejdą i, już mocno zdenerwowani, podchodzimy i prosimy o jeszcze jedno sprawdzenie naszych nazwisk. Mężczyzna przegląda drugą listę i... jesteśmy. A więc jednak była inna lista?
Wchodzimy do studia, w szatni zostawiamy kurtki. I bardzo dobrze, bo jest strasznie gorąco. Godzina 19:20. Mamy świetne miejsca, drugi rząd tuż przed sceną. Najlepszy widok na uczestników i zarazem na jury. Duszno. Pytam się jednego z ochroniarzy, czy jest tu gdzieś bufet. Nie ma. Toalet też nie. Ach, przepraszam, są, ale na zewnątrz budynku i nie można wychodzić nawet podczas reklam. Godz. 19:30. Jeszcze 2 h do rozpoczęcia nagrania. Jak my to wytrzymamy, bez miejsc siedzących, bez klimatyzacji... Każdy patrzy co kilka minut na zegarek. Dlaczego kazali nam przyjść tak wcześnie?! Na scenę wybiega chłopak z mikrofonem. Z chwilą, gdy zwraca się do publiczności, wszystko nabiera tempa...
Mickey - tak się przedstawił - tańczy, biega, skacze, nawet w pewnym momencie beatboxuje, jednym słowem robi wszystko, by rozbawić i rozruszać publiczność. Dzieli widownię na 4 sektory, każąc każdemu z nich wydawać inny dźwięk, ustalony przez niego samego, po to, by - jak twierdzi - stworzyć orkiestrę. Mickey wyciąga na scenę zaprzyjaźniony team dziewczyn, z którymi daje pokaz hip-hopu. Człowiek zastanawia się w pewnej chwili, co on tu robi, już dawno powinien brać udział w tym programie, ale jako uczestnik. Jak widać, talentów nie brakuje.
Po godz. 21 powoli zaczynają schodzić się jurorzy. Skład po raz pierwszy w krótkiej historii "You can dance" wzbogacony jest o czwartego jurora - aktorkę i modelkę Izę Miko. Słynący z najostrzejszych wypowiedzi Michał Piróg jak zawsze w dobrym humorze, Weronika spokojna, a Agustin? Jakaś dziewczyna stojąca obok, krzyczy: "Agustin, jesteś najlepszy!". Egurrola szeroko się uśmiecha i macha ręką w naszą stronę.
Godzina 21:30. Program otwiera grupowy taniec uczestników do piosenki Madonny "4 minutes". Na scenie, wśród tańczących, pojawia się prowadząca "You can dance" - Kinga Rusin. Zapowiada pierwszą parę: Kasię "Millę" Kordzińską i Łukasza Staniewskiego. Tańczą jazz pod choreografię Piotra Jagielskiego. Partnerowi "Milli" dostaje się za beznamiętność i nijakość w tańcu. Następni są Żaneta Majcher z Arturem Ciecierskim w modern jazzie. Salsę wylosowali Justyna Białowąs z Kamilem Guzym, a pop zatańczyli Kasia Kubalska i Patryk Rożniecki. Na ulubiony przez wszystkich hip-hop trafili Ania Radomska i Gieorgij Puchalski. Nad choreografią czuwała Anna Jujka. Po raz kolejny jury miało zastrzeżenia do Georgija, że zamiast zwracać uwagę na partnerkę, skupia się wyłącznie na sobie. Jako ostatni, tańcząc żywiołowy Rock'n'Roll pod przewodnictwem Joanny Szokalskiej, wystąpili Aneta Gąsiewicz z Kryspinem Hermańskim.
Jury wytypowało 3 zagrożone pary: Justynę i Kamila, Kasię "Millę" z Łukaszem oraz Anię i Gieorgija. Każdy z nich ma ostatnią szansę zaprezentowania swoich umiejętności tanecznych. Im bardziej oryginalna, pomysłowa i bogatsza w zaskakujące elementy solówka, tym większe prawdopodobieństwo na zdobycie dodatkowych sms-ów od widzów.
Ogłoszenie wyników. Przewodniczący jury - Austin Egurrola - prosi na środek zagrożone dziewczyny: Anię, Kasię "Millę" oraz Justynę. Jedna z nich musi odpaść. W czwartym odcinku tanecznego show z programem żegna się weteranka Kasia "Milla". Krótki filmik o przygodzie Kasi w "You can dance", słowa pocieszenia od Kingi Rusin i przechodzimy do tancerzy. Następuje chwila napiętego milczenia. Gieorgij, Kamil i Łukasz z niecierpliwością czekają na werdykt. Nikt nie boi się o Gieorgija, ulubieńca publiczności. On po prostu musi przejść. Walka będzie rozgrywała się między dwoma pozostałymi uczestnikami. Przewodniczący wolno rozdziera kopertę i z drżącym głosem (we wprowadzaniu dramatycznego nastroju Egurrola już się wyćwiczył w czasie pierwszej edycji) oznajmia, że program opuszcza Łukasz.
Brawa, piski, brawa, krzyki, wołania "Gieorgij!", "Artur!", jeszcze raz brawa. Program powoli dobiega końca. Organizatorzy proszą o jeszcze chwilę cierpliwości i pozostanie na swoich miejscach. Przenosimy się z kamerami na "You can dance - kulisy" emitowane na antenie TVN7. Teraz dopiero tancerze "YCD" mogą odczuć na własnej skórze, co to znaczy sława. Dziesiątki fanów rzucają się w stronę swoich ulubieńców, prosząc o autografy i wspólne zdjęcia. Gieorgij - najbardziej oblegany ze wszystkich - prosi, by poczekać. Obiecał, że wróci do widzów, czekających na niego po drugiej stronie sceny. Młodszy brat tancerza stoi spokojnie obok. Mama Gieorgija, która nie może przedrzeć się przez tłum fanów, krzyczy tylko w jego stronę "Kocham cię!" i oddala się.
Ani brak klimatyzacji, ani zmęczenie, wynikające z kilkugodzinnego stania, nie były w stanie przeszkodzić w uczestniczeniu w niezapomnianej zabawie na nagraniu "You can dance - po prostu tańcz!". Reklamy między poszczególnymi sekwencjami programu, wydające się dla widza siedzącego przed telewizorem nieznośną dłużyzną, w studiu były jedynie sekundami, zbyt krótkimi, by zdążyć porozmawiać z jurorami (Piróg w ulatnianiu się ze studia w czasie reklam jest najlepszy), czy choćby zrobić zdjęcia.
Program "You can dance - Po prostu tańcz!", zaraz obok "Tańca z gwiazdami", jest największym tanecznym show telewizyjnym w Polsce. Zdobywając coraz większą oglądalność, co tydzień w środę gromadzi przed telewizorami średnio 3,28 mln widzów. Jesienią planowana jest trzecia edycja programu. Widzowie nie wyobrażają sobie, by zabrakło w niej kogoś z jurorskiego trio: "ognistego" Agustina Egurroli, ironicznego Michała Piróga, czy łagodnej Weroniki Marczuk-Pazury.